Strony

7/14/2017

speed of sound

Tyle się działo przez ostatnie pół roku, że te 3 tygodnie wakacji zmarnowanych spędzonych w domu jest... o dziwo niemiłą odskocznią. Samotność na dłuższą metę źle na mnie działa. Brak szkoły też. Sama nie wierzę w to co mówię. Przyzwyczaiłam się do zamieszania i stresu na tyle, że jedyne co teraz czuję to niepokojąca pustka.

Chciałabym podziękować wszechświatowi za dzień 18.06.2017, który był zwieńczeniem tego całego szaleństwa. Najlepszy dzień w moim życiu, jestem w stu procentach poważna. Nie wiem co go przebije, chyba tylko powtórka. Ale to temat na inny post (nie wiem czy się kiedykolwiek pojawi, zobaczymy)


Dziwnie mi pisać. Odzwyczaiłam się od tego. Odzwyczaiłam się od wyrażania swoich myśli. Czuję się pozbawiona jakiejkolwiek pasji. CHOLERA. To uczucie jest straszne, szczególnie, że udało spełnić mi się tyle marzeń (w tym jedno z największych) i przełamać tyle barier. TYLE SIĘ DZIAŁO.
Nie potrafię tego opowiedzieć w jednym poście. A chcę to gdzieś zrobić, bo powoli myśli rozrywają mnie od środka. Nie wiem czy to miejsce jest na to odpowiednie. W końcu to mój blog? Chyba mogę sobie na to pozwolić? Kurde.

Tyle wątpliwości.

Ostatnio pisałam o spełnieniu marzenia związanego z green'em. Dosłownie za miesiąc będzie już kolejna edycja.
Cicha celebracja tego co sobie obiecałam i co prawie osiągnęłam.

To był początek wszystkiego.

Ale o tym wkrótce. Mam nadzieję. 

Wiem, że prawdopodobnie przeczytam to tylko ja. Ale w każdym razie... Droga ja. Jeżeli czytasz to kiedyś tam w przyszłości, to Cię pozdrawiam. Właśnie włączyło się THP.  Wiem, że chcesz obejrzeć kolejny sezon HOC. Zrób to, bo znowu zmarnujesz kolejną rzecz, jaką jest darmowa subskrypcja netflixa. 



pic tak bardzo related, nawet nie wiecie jak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz